Get Adobe Flash player

Bankowe promocje kredytów hipotecznych – Jak wybrać najlepszą ofertę?

Na wysoce konkurencyjnym rynku, każda firma w jakiś sposób stara się przyciągnąć do siebie klientów. Część stawia na oryginalność i innowacyjność, część natomiast wykorzystuje tzw. „promocje”. Bardzo często promocje skonstruowane są w najprostszy sposób i polegają na czasowym obniżeniu ceny „towaru” – czyli w naszym przypadku – kredytu.

 

Zapewne mieli Państwo okazję oglądać programy, lub czytać artykuły demaskujące niektórych właścicieli sklepów, którzy zamiast faktycznie obniżać cenę, to nad ceną regularną (tymczasowo nazwaną promocyjną) naklejali wyższą cenę i przekreślali ją, sugerując, że wyższa cena obowiązuje poza okresem promocji. Jeśli konsument nie znał faktycznej ceny jaka była przed wprowadzeniem „promocji” to nie był w stanie się zorientować, że tak naprawdę z promocji nie korzystał. A jak jest z promocjami w bankach?

W bankach cyklicznie są wprowadzane nowe promocje, zwłaszcza w zakresie ofert kredytowych. W ramach tego artykułu zajmiemy się tylko promocjami obowiązującymi przy kredytach hipotecznych.

Najczęściej finansiści próbują przyciągnąć kredytobiorców promocyjną marżą kredytu. Przyjrzyjmy się zatem tym promocjom – czy zawsze niższa marża to tańszy kredyt?

Banki nie są instytucjami charytatywnymi, więc zawsze będą szukały sposobu na osiągnięcie zysków na odpowiednio wysokim poziomie. Ale jak to zrobić skoro właśnie ceną najważniejszych produktów walczą z konkurencją?

Spójrzmy na to z perspektywy banku. Załóżmy, że jestem bankiem. Chcę mieć nowych Klientów, zwiększyć udział w rynku i jednocześnie oczekuję, że wzrosną moje zyski.

Najdroższe dla mnie, czyli dla banku, jest zdobycie nowego klienta. Równocześnie rzadko który klient korzysta ze wszystkich proponowanych mu przeze mnie produktów, a każdy sprzedany produkt to dla mnie dodatkowy zysk. Pamiętając o tym, że w dzisiejszych czasach większość klientów nie zdecyduje się na zmianę banku (czyli na zrezygnowanie z usług mojej konkurencji) tylko ze względu na „lepsze” warunki prowadzenia rachunku, to żeby zachęcić do siebie nowych klientów należałoby im zaproponować coś ponadto.

Skoro moi potencjalni klienci są zainteresowani kredytem hipotecznym i chcą go jak najtaniej, konkurencja— inne banki — zmusza mnie do obniżania marż (bo przecież oczywiście nadal chcę mieć swój udział w rynku) – to może zaproponuję klientowi to czego oczekuje – niższą marżę. Ale hola, hola! Nic za darmo! Na czym w takim razie zarobię?! Może niech klient założy od razu u mnie rachunek osobisty. Najbezpieczniej, jeśli zapiszę w warunkach promocji, że aby mieć taką niską marżę (niższą niż konkurencja) klient musi posiadać ten rachunek przez dłuższy czas – 5 lat, a może przez cały okres kredytowania. No dobrze, więc mam już klienta, który posiada rachunek – ale co mi po takim rachunku jeśli klient z niego nie korzysta? Z pewnością zarobię na opłatach za sam rachunek, ale chciałbym aby ten klient poczuł się ze mną związany, żeby aktywnie korzystał z rachunku osobistego, który będzie u mnie posiadał. Dopiszę więc może kolejny warunek promocji – niech na rachunek wpływa wynagrodzenie – wtedy klient  powinien szybciej zdecydować się na faktyczne korzystanie ze wszystkich funkcjonalności konta osobistego, a mój zarobek wzrośnie. Ale przecież zarabiam również na obrocie kartami płatniczymi, więc i korzystanie z takiej karty dopiszę jako kolejny warunek promocji, o ile oczywiście klient chce dostać tę niższą marżę. Mam więc już klienta, który będzie posiadał rachunek regularnie zasilany wynagrodzeniem, z wydaną kartą płatniczą, no i oczywiście posiadającego kredyt hipoteczny udzielony na promocyjnej marży. Nasuwa się więc pytanie czy różnica pomiędzy zyskiem jaki bym miał z tytułu kredytu hipotecznego udzielonego na standardowej marży, a tym z promocyjną marżą została już zrekompensowana zyskami z tytułu rachunku z kartą? Niestety jeszcze dość dużo brakuje.

Co zatem zrobić? Przecież nadal chcę mieć swój udział w rynku, ale nie kosztem mojego zysku!

Mogę oczywiście zażyczyć sobie opłacenia prowizji za udzielenie tego kredytu. Tutaj pojawiają się pewne wątpliwości. Po pierwsze – nie mogę w tym zakresie zbytnio odbiegać od konkurencji, a obowiązujące tu stawki nie są najwyższe. Niech zatem prowizja od udzielenia kredytu będzie tylko symboliczna. Muszę znaleźć jeszcze jakieś dodatkowe źródło zarobku.

Mam jeszcze jeden pomysł! Bardzo popularne są ubezpieczenia, może zatem kolejnym warunkiem promocji będzie przystąpienie do ubezpieczenia. Klient będzie ubezpieczony, ja otrzymam wynagrodzenie od ubezpieczyciela, ubezpieczyciel będzie mieć nowego Klienta i wszyscy będą zadowoleni. Zatem nie pozostaje mi nic innego jak zapisać w warunkach promocji obowiązek skorzystania z ubezpieczenia od jakiegoś ryzyka (np. na życie, od utraty pracy itp.) u mojego partnera biznesowego — towarzystwa ubezpieczeniowego. Myślę tu również o przyszłej spłacie rat kredytu — gdyby mojemu Klientowi coś się stało, to ja mam zabezpieczenie spłaty rat, klient spokojną głowę — że np. gdyby stracił pracę, gdyby miał wypadek, gdyby zmarł — w zależności od ubezpieczenia do jakiego przystąpił — wie, że albo część kredytu, albo cały kredyt – zostaną spłacone. Wspólnie z ubezpieczycielem stworzymy taki produkt, który usatysfakcjonuje wszystkie strony. Teraz wiem, że moje zyski będą na odpowiednim poziomie, a klient otrzyma niską marżę.

Mogę Klientowi zaproponować jeszcze dodatkowe obniżki – z pewnością będzie zainteresowany. Pamiętając o tym, że dążę do wzrostu zysku, mogę zaproponować dodatkową obniżkę marży za skorzystanie z mojej karty kredytowej, czy też za skorzystanie z proponowanego przeze mnie ubezpieczenia nieruchomości.

Teraz ja wiem, że nie straciłem, a klient, że dostał to czego ode mnie oczekuje – można powiedzieć i bank (wilk) syty i klient (owca) cały (—a).

 

Jak zatem czytać warunki promocji, aby być świadomym kosztów związanych z kredytem?

 

Proszę Państwa, porównanie kosztów kredytu jest możliwe, ale jest też czasochłonne i często wymaga wczytania się nie tylko w obwarowania samej promocji, ale również w pozostałe koszty występujące przy obsłudze kredytu. A różnice są olbrzymie – są na rynku oferty z prowizją kredytową na poziomie 0%, kosztem ubezpieczeń 9,5% i marżą 1,1%; ale są też promocje przy których oprocentowanie na pierwszy rzut oka nie jest aż tak atrakcyjne – np. marża 1,4%, czy nawet 1,8% ale udzielane bez ubezpieczeń, i z prowizją 2%. Pamiętać należy jeszcze o jednym istotnym elemencie – otóż każdy bank ma swoją politykę kredytową i inne podejście do ryzyka. Banki stawiają różne wymagania co do warunków, które powinien spełniać kredytobiorca jak i finansowana przez nie inwestycja. W związku z powyższym, może okazać się, że bank, którego promocja wydaje nam się najatrakcyjniejsza, jest dla nas niedostępna, bowiem np. bank nie zaakceptuje dochodów z prowadzonej przez nas działalności gospodarczej, bo zgodnie z jego polityką działalność jest za krótko prowadzona.

Jeśli nie dysponują Państwo ani odpowiednią ilością wolnego czasu, albo po prostu nie chcą go poświęcać na żmudne porównania, a zależy Państwu na wyborze optymalnej oferty i pomocy w całym procesie kredytowym to zapraszamy do kontaktu z naszymi doradcami!

 

 

 

Skontaktuj się z nami!

...